Dzisiejszy wpis to właściwie kontynuacja poprzedniego.
Ten sam mroźny dzień, las ten sam, ten sam szal, tylko zmiana czapki :)
Ta - w zgaszonym błękicie i bieli, zamówiona przez Matyldę dwa lata temu ... doczekała się realizacji.
Po drodze przeszła szereg modyfikacji ... i wreszcie jest.
Rozrysowałam sobie wzór renifera na kartce i wrobiłam w czapkę.
Dodałam delikatny szlaczek i paseczki.
Skandynawskie wzory zawsze mi się podobały.
Troszkę się trzeba na przeplatać, ale efekt końcowy cieszy oczy.
Matylda zachwycona - a to najważniejsze :)
Czapka z wełny merynosów cieplutka i milutka.
Zdjęcia robiła Marcelina
Na dziś koniec mroźnego lasu ... słyszałam zapowiedzi, że zima wraca ... ze śniegiem i mrozem :)
Czapeczki będą potrzebne ... lecę więc do drutów.
*********
Ostanie dni przyniosły smutną wieść, odszedł David Bowie.
Artysta w pełnym tego słowa znaczeniu ... dziś więc troszkę jego głosu ... ku pamięci.
Pozdrawiam życząc Wam dobrych dni :)



















